Minęło dużo czasu od ostatniego wpisu. Rozleniwiłem się i straciłem werwę. W związku z tym, że należę do osób ze słomianym zapałem, ale za to o bardzo dużych ambicjach, postanowiłem wziąć się za siebie. Otóż moje myśli od dłuższego czasu krążą wokół tematu jakim jest samodoskonalenie oraz rozwój osobisty. Powszechnie jest to bodajże nazywane „psychologią sukcesu”. Nie mam zamiaru rozpisywać się na czym to wszystko polega. W zamian polecę kilka adresów:

  • www.proaktywnie.pl
  • www.osiagacz.info
  • www.2minuty.pl



Lektura powinna wyjaśnić wszystko dosadnie. Jednak wracając do szumnie zapowiadanej „reorganizacji”. W moim przypadku polega to na uporządkowaniu swojego życia i realizacji tego, co osiągnąć pragnę. A troszkę się uzbierało tych pragnień – począwszy od nauczenia się programowania, a na poprawie warsztatu pisarskiego i publicystyce skończywszy. Zapewne nasuwa się teraz pytanie – jak chce tego dokonać? Odpowiedź jest prosta – planowanie.

Cel

Zanim jednak przystąpię do planowania, musze określić
cele. Jak już wspomniałem jest ich trochę. Cała sztuka polega jednak na
tym, żeby dobrze zestawić je z moimi możliwościami. Warto też dodać, iż
lepiej być mistrzem w jednej dziedzinie, niż średniakiem w kilku.
Przytoczę tutaj amerykańskie przysłowie: Jeśli gonisz dwa zające naraz,
zgubisz oba. Toteż moje cele są rozplanowane na dwie grupy: Aktualne
projekty, zamiary na przyszłość. Chcę utrzymywać około 5 projetków,
którymi będę się ciągle zajmował. Te zrealizowane będą usuwane, a w ich
miejsce trafią cele z grupy zamiarów. Ważne, abym nie zapomniał tego
czego się nauczyłem, więc muszę pamiętać o cotygodniowym znajdowaniu
czasu na podtrzymywanie ich poziomu.

Każdy projekt, którym się zajmę znajdzie miejsce w MS Outlook, jako
folder na zadania. Każde zadanie w nim umieszczone ma być krokiem,
który przybliży mnie do pełnej realizacji celu. Dzięki temu zachowam
jako taki porządek, a każdy mały kroczek przyniesie mi motywację do
pracy.

Ważne, aby realizacja oraz ustalanie celów odbywały się także wtedy,
kiedy nie będę przy komputerze. Do tego celu mam dwie rzeczy -
smartphone’a, którego będę raz w tygodniu synchronizował z Outlokiem
oraz mały notesik, do którego będą trafiały sprawy na bieżąco (a potem
jako zadania trafią do Outlooka). Sam smartphone nie wystarczy do tego,
ponieważ nie przepadam za pisaniem na telefonie, a podejrzewam, że
tekstu będzie dużo.

Cały czas krążymy wokół tematu planowania. Przyjrzyjmy się mu bliżej.


Planowanie

Jest to nic innego jak spisywanie tego – co, gdzie i jak. W wyobrażeniu wielu osób to śmieszne narzędzie pedantów. Tych niewielu, którzy poznali jego dobrodziejstwa, wie o czym mówię. Dzięki spisywaniu zamiarów, oraz porządkowaniu codziennych obowiązków w terminarzu łatwo jest uzmysłowić sobie, że większość mojego czasu jest marnowana na czynności nie przynoszące większych korzyści. No bo jak inaczej można określić surfowanie po necie dla zabawy, maltretowanie znajomych na gg, czy „nicnierobienie”? Planowanie ma sprawić, że czas, który tracę na tego typu czynności, zostanie spożytkowany na czynności przynoszące efekty. Dla przykładu – Zamiast surfując po necie bez celu, poszukam kursów programowania oraz Turbo Pascala. Efekt? Dwa dni później usiądę do biurka i zacznę realizować to czego pragnę – uczyć się programować. Z perspektywy czytelnika może to brzmieć banalnie, ale dla mnie jest drogą do osiągnięcia celu.

Jak wcześniej zostało napisane, podczas planowania będę się posługiwał głównie Outlookiem (we współpracy z notesem i smartphonem). Ów program jest wyposażony w takie dobrodzjestwo jak kalendarz. W każdą niedzielę będę przenosił tam sprawy z mojego notesu. W programie zostaną uporządkowane oraz ewentualnie przerobione na zadania. Gdy terminarz na najbliższy tydzień będzie gotowy, trafi do telefonu. Dzięki temu będę go miał cały czas pod ręką i dam radę łatwo edytować w przypadku nieprzewidzianych zmian. Ciekawostką jest to, że przez niemal cały tydzień nie będę korzystał z kalendarza w Outlooku, a skupię się na tym w telefonie, który będzie po prostu aktualniejszy, bo edytowany na bieżąco.

Pojawia się zatem pytanie – na co notes. Otóż ma on być czymś w rodzaju skrzynki, do której będą trafiały plany na kolejne tygodnie, zamiary i pomysły. Wszystko to będzie zapewne nieuporządkowane, więc trafi prędzej czy później do Outlooka. Nagłe zmiany planów oraz zakłócenia w terminach nie będą trafiały do notesu – to działka smartphone’a.

Efekty

Efekty reorganizacji powinny być widoczne dopiero po jakimś czasie. Dlatego ważne, abym się nie zniechęcił brakiem widocznych sukcesów przez najbliższe dwa tygodnie. Może się okazać, że ów plan będzie mało produktywny, dlatego dojdzie do małych korekt. Ważne, aby nie był on przykrym obowiązkiem, a przyjemnością. Liczę, że dzięki efektywnemu zarządzaniu sobą osiągnę wszystko, co wyrysowałem na niekończącej się liście pragnień. Aby utrzymać zapał oraz motywację, będę musiał regularnie wracać do lektury „7 Nawyków” S. Coveya, a także myśleć, co dobrego przyniesie mi osiągnięcie danej rzeczy. Jeżeli wytrwam miesiąc, dalej będzie dużo łatwiej. Trzymajcie kciuki!